sobota, 14 października 2017

"Jednym słowem" - co, jak i z kim?


Od niedawna (przyznałam się bez tortur, więc nie bić) czytam książki polskich autorów. Wcześniej nie mogłam jakoś do nich podejść - nie mam na to logicznego wytłumaczenia. Po prostu "nie i już". Zaczynając jednak na "Anatomii uległości" (A. Docher), idąc przez trylogię o Morfeuszu (K.N. Haner) i zahaczając o kilka innych polskich pisarzy jakoś tych naszych polaków polubiłam! :D Z tej okazji zapragnęłam dowiedzieć się o nich więcej - jakieś ciekawostki, odpowiedzi na banalne pytania. 
I tutaj nadchodzi czas na wyjaśnienie co z czym się... pisze. 



CO TO "JEDNYM SŁOWEM" ? 


"JEDNYM SŁOWEM"  to cykl wywiadów z polskimi autorami, w których dowiemy się odpowiedzi na "banalne pytania". Dlaczego nie będą to zwykłe wywiady? Ponieważ pytania nie są dostosowane do danego autora. Mam zestaw 20 wymyślonych pytań, kompletnie ze sobą nie współgrających - z jednego tematu przechodzimy do kompletnie innego. Jest to kompletny "misz-masz". Każdy autor, który wyrazi chęć udziału w akcji dostanie ten sam komplet pytań. Większość jest tak zbudowana, że można odpowiedzieć na nie "jednym słowem". Autor ma jednak możliwość uzupełnienia swojej odpowiedzi wyjaśnieniem "dlaczego" - nie jest to jednak konieczne. :). Zrozumiałe jest to, że nie na każde pytanie dostaniem odpowiedź składającą się z "jednego słowa" .Drodzy Autorzy - możecie się rozpisywać ile chcecie ;) Jest to "luźny" cykl postów, który nie ma jasno określonych zasad.

Podsumowując - nikt się nie obrazi jeśli odpowiecie 1 słowem, ani nikt nie będzie miał za złe jeśli odpowiecie 15 słowami ;)


Wywiady będą publikowane w każdy czwartek (licząc od listopada). Do kiedy? Dopóki się autorzy nie skończą ;)


~*~*~*~*~*~*
Jeśli cykl Wam się spodoba możecie w komentarzach zadawać własne pytania - stworzymy wtedy (jeśli autorzy będą chętni) drugą część wywiadu. 
~*~*~*~*~*~*

I teraz najważniejsze - prośba do Was. Jestem z tych co lubię wiedzieć, że to co napiszą  - będzie czytane. Dlatego pod tym postem lub w wiadomości prywatnej na fb ( >>LINK<<) napiszcie mi z kim byście przeczytali taki wywiad.


Oczywiście wszelkie uwagi proszę pisać w komentarzach :) Zachęcam do obserwacji bloga - mi będzie bardzo miło, a wy będziecie ze wszystkim na bieżąco :) <3

Pozdrawiam Wam ciepło :D 

piątek, 6 października 2017

Perfumy Fragancias Nox

Przychodzę dziś do Was z pierwszym "nie-książkowym" wpisem. Pomówimy dziś trochę o perfumach FRAGANCIAS NOX. 

Co mówi o sobie firma?
Są to oryginalne lane perfumy produkowane w Hiszapnii z kompozycji o wysokiej jakości, zawierących 18% olejków zapachowych (EAU DE PARFUM), które swoją tonacją przypominają znane i lubiane marki. Ich największe atuty to obok niższej ceny i wspomnianej już zaskakująco wysokiej jakości, bliskość zapachu do oryginału, długość utrzymywania się na skórze, możliwość zakupu perfum o różnej pojemności (15ml, 30ml, 50ml, 100ml).
W swoim asortymencie posiadamy ponad 400 zapachów i stale go powiększamy. W naszej ofercie znajdziesz także odpowiedniki popularnych zapachów w postaci odświeżaczy powietrza i olejków zapachowych.


Co uważam osobiście? 

Miałam możliwość testowania dwóch zapachów (Black Opium oraz Giorgio Armani Si). Perfumy przyszły świetnie zapakowane (co zobaczycie na zdjęciach). Dodatkowo są trwałe - żeby nie być nie szczerą popsikałam nimi też ciocię i mamę - zapach utrzymywał się nawet na drugi dzień. Dodam jeszcze, że  Si utrzymywały się dużej od "oryginalnych" (kupionych w sklepie), które to "ulatniały się" po kilku godzinach".
Kolejnym plusem jest cena. Maksymalna cena to 95 zł (za 100ml!). Ceny ogólne to 26zł (15ml), 39zł (30ml), 55zł (50ml) oraz wcześniej wspomniana cena 95 zł za 100 ml).
Jest jedna rzecz, która nie jest może jakimś wielkim problemem jednak dla osób, które nie znają zapachów i zamawiają np. dla znajomych może być to drobnym problem. A mianowicie brak nazwy perfum na buteleczce. Taka informacja w formie np. małej naklejki mogłaby kilku ludziom ułatwić życie. Dlaczego piszę, że nie jest to "wielki problem" ? Ponieważ można wejść na stronę sklepu i sprawdzić "kod produkty", który jest napisany na naklejce umieszczonej na flakoniku.

Ogółem zdecydowanie polecam. Wysyłka była expresowa, dodatkowo paczka przyszła ślicznie zapakowana. Już niedługo będziecie mogli poczytać moją opinię na temat każdego zapachu.

Dostępne zapachy możecie sprawdzić tutaj : FRAGANCIAS NOX SKLEP . Zapraszam Was również na ich facebooka, gdzie często można trafić na konkursy, czy ciekawe promocje: FRAGANCIAS NOX POLSKA


A tutaj mała FOTOREALIZACJA :







wtorek, 3 października 2017

#POST CZYTELNIKA Haruki Murakami - "Kafka nad morzem"

Kolejna recenzja od Olgi! :) Dajcie znać co myślicie o jej recenzjach :)


Wyobraźcie sobie historię, która składa się z trzech niezależnych historii, toczących się jednak tak blisko siebie, że stają się jednością. Wyobraźcie sobie, że czytacie zdania, które trafiają do Was tak głęboko, jakbyście sami przed chwilą je pomyśleli. Wreszcie wyobraźcie sobie surrealistyczne zdarzenia wplatane w codzienność z wdziękiem tancerza, w taki sposób, że zanim zorientujecie się, że coś jest nie tak, po uszy tkwicie w tej rzeczywistości nie zastanawiając się jak tu trafiliście. Tak pisze Haruki Murakami. Nie wiem, jak robi to, co robi, jak sprawia, że każdy jego cytat jest tak prawdziwy, że człowiek zastanawia się, dlaczego dowiedział się o tym dopiero teraz, skoro tak naprawdę... wiedział o tym zawsze. Murakami ma zdolność opisywania rzeczywistości w nierzeczywisty sposób, a pozornie zwyczajne czynności - gotowanie, spanie, czytanie książki, podróż autobusem - zawsze nabierają znaczenia niemal mistycznego. Zawsze coś może się zdarzyć. Za zakrętem może nagle okazać się, że droga, którą zmierzaliśmy do jasno wyznaczonego celu tak naprawdę urywa się albo tworzy rozgałęzienie i musimy wybrać jakiś kierunek.
W ten sposób prowadzona jest historia piętnastoletniego Kafki Tamury. Chłopak, porzucony z niejasnych przyczyn przez matkę, która odeszła wraz z jego siostrą, ucieka z domu od niepoświęcającego mu czasu ojca i postanawia zostać najtwardszym piętnastolatkiem na świecie. Niby nic trudnego, Kafka ma jasno określony cel, jest konsekwentny i mimo pewnej dozy neurotyzmu bardzo odpowiedzialny jak na swój wiek. Ale nosi też w sobie wieką tajemnicę, coś, co przekazał mu ojciec - rodzinną klątwę. Klątwa ta jest osią zdarzeń, w których udział biorą pan Nakano, niedorozwinięty staruszek rozumiejący język kotów, młody kierowca, którego podróż z panem Nakano odmieni całkowicie i nauczy wierzyć w niemożliwe, duch młodej dziewczyny w niebieskiej sukience, a także uroczy pracownik pewnej biblioteki, w której czas się zatrzymał. Mamy także zbrodnię, którą właściwie nie wiadomo kto popełnił. Bohaterowie Murakamiego zawsze noszą w sobie jednocześnie zwyczajność i magię, tajemnicę i do bólu prozaiczną codzienność. Zdarzenia opisywane są językiem prostym i oszczędnym w ozdobniki, a jednocześnie tak sugestywnym, że kiedy czytamy o przygotowaniu zupy miso, niemal czujemy zapach wodorostów. I to wszystko w dwóch zdaniach.
Przygodę z Murakamim zaczęłam właśnie od historii Kafki Tamury. Urzekła mnie prostotą historii i mnogością konsekwencji, jakie ta historia może nieść. Jest w niej także miłość przełamująca barierę czasu i materii, miłość, która umarła i żyje wiecznie w obrazie. Napędza właściwie bieg zdarzeń, jest trybem, który porusza wszystko, a jednocześnie zatrzymuje w miejscu gwałtownie i bez możliwości kontynuacji. Jest przyczyną i skutkiem.
Jak powiedziała pani Saeki: “Wspomnienia ogrzewają człowieka od środka. Ale jednocześnie siekają go gwałtownie na kawałki.” Książka Murakamiego pełna jest wspomnień przenikających się z teraźniejszością. Nie jest to powieść drogi, ale podróż jest jej istotnym elementem. Podróż w głąb siebie, podróż do przeszłości, która we wspomnieniach jest bezpieczna. Podróż w bardzo konkretnym celu, który jednak nie jest celem samym w sobie, jest tylko środkiem do poznania, kim naprawdę jesteśmy i ile musimy znieść, jeżeli chcemy przetrwać na tym świecie, który “jest ciekawy, bo nic się nie dzieje po naszej myśli.”
Murakami prowadzi narrację bardzo sprawnie i zanim się obejrzymy, tkwimy po uszy w jego świecie, prostym i skomplikowanym jednocześnie, znanym i zaskakującym nas w zupełnie nieoczekiwanych momentach. Czy Kafka Tamura stanie się najtwardszym piętnastolatkiem na świecie? To już musicie ocenić sami. Murakami nie podaje gotowych rozwiązań, raczej recepty na mikstury, które sprawią, że otworzymy oczy na zupełnie inne możliwości niż te, które do tej pory dopuszczaliśmy do głosu.
“Pewnie nie wiesz, że świat jest p o k r ę c o n y, i przez to powstaje trójwymiarowa głębia. Jak ktoś chce mieć wszystko proste, powinien żyć w świecie opartym na ekierce. “
Wracam do tej książki co jakiś czas, czytam w dowolnym miejscu i za każdym razem historia nabiera innego znaczenia ponieważ “czas rozciąga się, zatrzymuje się w zależności od potrzeb serca.”.

Olga Dąbrowska

niedziela, 24 września 2017

#POSTCZYTELNIKA "Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata pielgrzymstwa jego" Haruki Murakami

Kolejny #postczytelnika :) Tym razem przesłała nam go Olga! :) Żyjemy w świecie kolorów. Każdy ma swoje odcienie, jasne i ciemne strony, pasuje do jednych, do pozostałych nie. Kolory w naszym życiu układają się w piękną harmonię lub tworzą twórczy chaos, z którego mogą wyłonić się barwy dotąd nieznane. Każdy człowiek ma też swój ulubiony kolor. Co jednak kiedy staniemy się bezbarwni? Co jeśli nikt nie powie o nas - masz kolor świeżego wiosennego poranka lub burzowej chmury? Tak naprawdę mało kto o tym rozmyśla, ale po przeczytaniu książki Murakamiego “Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata pielgrzymstwa jego” to może się zmienić. Niby treść nie mówi stricte o kolorach, ale są one jej istotną częścią.
Trzydziestosześcioletni Tsukuru Tazaki jest kawalerem. Mieszka w Tokio, a jego zajęciem jest budowa dworców. Jak sam twierdzi, jest w tym piękno i harmonia i jest to użyteczne zajęcie. Jego życie wypełnione jest pracą, w końcu także miłością, jednak najważniejszym jego składnikiem, klejem spajającym przeszłość i przyszłość staje się zdarzenie z przeszłości, które Tazaki postanawia wyjaśnić.
Szesnaście lat wcześniej Tsukuru i czwórka jego przyjaciół tworzyli nierozłączną grupę. Wszyscy mieszkali w Nagoi, wychowywali sie razem, razem poszli do liceum i razem dojrzewali. Trzech chłopców i dwie dziewczyny. Wszyscy poza Tazakim mieli imiona związane z kolorem, podczas gdy jego imię nawiązywało do kreacji, stwarzania, budowania. Niby nic w tym złego, ale cichy i spokojny Tsukuru pragnął także posiadać kolor. W jego życie jednak gwałtownie i całkowicie niespodziewanie wkroczyła pustka - przyjaciele zerwali z nim kontakt. Nie odbierali telefonów, nigdy nie było ich w domu kiedy przychodził. Jakby nagle zniknęli. Pomyśleć można, że Tsukuru będzie chciał to od razu wyjaśnić, jednak czekał z tym aż szesnaście lat. Któregoś dnia postanowił dowiedzieć się, dlaczego przyjaciele odwrócili się od niego. Tutaj już zaczyna się surrealistycznie piękny świat Murakamiego. Sen przeplata się z rzeczywistością, a zdarzenia z przeszłości nabierają zupełnie nowego kolorytu. Co tak naprawdę się stało czytelnik odkrywa wreszcie na końcu, myślę jednak, że towarzysząc Tazakiemu w jego podróży przez Japonię i do Finlandii można łatwo zapomnieć o jej celu. Jest to bowiem tak naprawdę podróż w głąb samego siebie. Murakami uświadamia nam, że tak naprawdę przyczyny nie są ważne, ważne jest to, jak radzimy sobie z zastaną rzeczywistością, ponieważ faktyczne zdarzenia bardzo łatwo jest przekształcić w coś bardziej dla nas strawnego, ale niekoniecznie prawdziwego. Mózg kreuje rzeczywiostość zrozumiałą dla niego samego. Nawet miłość, taka, jaką przeżywa Tsukuru tak naprawdę nie uświadamiając sobie jej istnienia ma różne zabarwienie w zależności kiedy o niej się myśli.
Jak zwykle u Murakamiego niezwykle drobiazgowe opisy rzeczywistości - moje ulubione to z pewnością opisy japońskiego jedzenia - mieszają się z surrealistycznym światem snów, a dowcipne dialogi następują po filozoficznych rozważaniach. Świat Murakamiego obfituje w sekrety i tajemnice, oczywistości i mroczne myśli. Kiedy raz się w niego wejdzie, nie sposób łatwo go opuścić. Jest też muzyka klasyczna, która płynie obok niemal niezauważalnie, pomagając nam wejść w ten świat. Murakami ma niezwykły dar pisania o dźwiękach tak, że niemal słychać je obok. Wiodący utwór tej książki to “Le mal du pays” Franciszka Liszta. Polecam sprawdzić na pewnym znanym portalu społecznościowym, ile osób wysłuchało tej kompozycji przywiedzione książkami Murakamiego... To niesamowite.
A wy, jakim kolorem jesteście? A może jak Tsukuru jesteście bezbarwni? Choć... czy nasz bohater faktycznie nie ma żadnego koloru, musicie zdecydować sami.


Olga Dąbrowska

niedziela, 17 września 2017

Wasz wywiad z Martą Reich!


Dziś przychodzę do Was z odpowiedziami na pytania, które zadawaliście na stronie Poznaj polskiego autora :) Sądzę, że na blogu będzie czytelniej :) Zachęcam do czytania i komentowania :) Może macie jeszcze jakieś pytania? Marta postarała się i odpowiedziała konkretnie na Wasze pytania! A oto jej odpowiedź:


Ogromnie dziękuję za wszystkie Wasze pytania! Bardzo mi miło, że mogę na nie odpowiedzieć, a tym samym – powiedzieć Wam nieco więcej o sobie :) A więc… zaczynamy!

Jakie sporty najbardziej Pani lubi?
Najbardziej lubię jeździć na nartach, tańczyć i strzelać :) tak, tak, strzelectwo sportowe także zaliczane jest do sportów (jak zresztą sama nazwa wskazuje!). Latem z przyjemnością pływam też żaglówką po jeziorach. Na co dzień jednak muszę polegać na prostszych rozwiązaniach, by choć trochę zadbać o kondycję – po pracy wpadam na siłownię i chodzę na długie spacery.


Czy pomysł na książkę rodzi się w Pani głowie spontanicznie i potem to on (pomysł) „dyktuje warunki”, czy jest skrupulatnie skonstruowany, czyli, że na zimno postanawia Pani napisać akurat o tej, a nie innej sytuacji?
Jest i tak, i tak. Pierwszy na ogół pojawia się pomysł, jakaś myśl, która często zaskakuje mnie w najmniej oczekiwanej sytuacji i staje się inspiracją do dalszej historii. Ale potem, by na jego bazie stworzyć dobry tekst, muszę usiąść i dokładnie rozplanować to, co chcę napisać. Wbrew pozorom utrzymanie ciekawej i urozmaiconej dynamiki akcji wymaga nieco żmudnej pracy, a to, co pisane „jak na skrzydłach”, choć daje przyjemność autorowi, nie zawsze jest równie atrakcyjne dla Czytelnika :)


Gdzie wybrałabyś się w podróż marzeń?
Mam kilka takich miejsc. Część z nich jest daleko: Karaiby, Nowa Zelandia, Japonia. Bardzo chciałabym też pojechać na tzw. „Road Trip” po Stanach Zjednoczonych, i mam nadzieję, że to marzenie uda mi się zrealizować stosunkowo najprędzej :) Ale nawet w Europie są miejsca, których jeszcze nie odwiedziłam, a bardzo bym chciała. To przede wszystkim niezwykle malownicze miasteczka na wybrzeżu Włoch, blisko Neapolu: Positano, Sorrento, no i oczywiście pobliska wyspa Capri.


Jaka jest Twoja ulubiona książka?
Nie mam jednej – jest ich zdecydowanie kilka :) Nie jest tajemnicą, że lubię kryminały, ale bardziej jako literaturę rozrywkową. Tutaj zdecydowanie prym wiedzie Agatha Christie oraz Tatiana Polakowa i jej cykl o Oldze Riazancewej. Są też natomiast książki, które wywarły na mnie wielkie wrażenie i poruszyły wewnętrzne struny mojej duszy ;) i to o nich myślę jako o tych ulubionych.  Uwielbiam „Nieznośną lekkość bytu” Kundery i  „Czułego Barbarzyńcę” Hrabala, wyjątkowe miejsce w moim rankingu zajmuje teatr: przede wszystkim „Sen Nocy Letniej”, „Burza”, „Wieczór Trzech Króli” oraz „Miarka za miarkę” Szekspira, a także niektóre utwory Moliera i Gogola. Jako nastolatka zachwyciłam się „Władcą Pierścieni” Tolkiena i chociaż nie jestem pewna, czy jeszcze wrócę do tej niezwykłej trylogii, to jednak wiem, że swego czasu wywarła ogromny wpływ na moją percepcję świata.


Wolisz morze czy góry?
Góry… Zdecydowanie! Choć z biegiem czasu i morze zaczynam lubić coraz bardziej.


Masz ulubione miejsce, w którym piszesz?
Przyznaję – bywam leniwa :) Dlatego najchętniej piszę w domu, w łóżku lub na kanapie. Wtedy nikt mi nie przeszkadza, a ja się nie rozpraszam. Jeśli już jednak zdarzy się tak, że mimo pracy bardzo chcę wyjść między ludzi, to wtedy chętnie pisuję w kawiarniach. Lubię ukradkiem obserwować zachowania innych, wyłapywać niuanse w ich rozmowach. Bardzo przydaje mi się to potem w pisaniu.


Jak zatytułowałabyś swoją biografię?
Hmm, właściwie to nie wiem. Ale moje wydawnictwo wymyśliło ostatnio takie fajne hasło do cyklu swoich tytułów kryminalno-kobiecych: „Z morderstwem jej do twarzy”. Bardzo mi się spodobało i myślę, że byłby z tego całkiem fajny tytuł :)


Gdybyś miała możliwość być przez jeden dzień jakimś bohaterem książkowym, kogo byś wybrała i dlaczego?
Elżbietą Bennett z „Dumy i uprzedzenia” – wiadomo! A tak, to chyba jeszcze właśnie wspomnianą już Olgą Riazancewą z książek Polakowej. Mam tylko nadzieję, że uszłabym z życiem! ;)


Co poczułaś, gdy zobaczyłaś pierwszy raz swoją książkę?
Tego się nie da opisać… Podejrzewam, że to emocje podobne do tych, które czują rodzice, gdy pierwszy raz biorą na ręce swoje dziecko (choć nie mam jeszcze takiego porównania ;)). Dla mnie była to ogromna radość, niedowierzanie, ale i poczucie, że właśnie wydarzyło się coś niemożliwego. Myślę, że zapamiętam ten moment do końca życia.


Czy do pisania wolisz mieć ciszę, czy nie przeszkadza Ci hałas w skupieniu się?
Zdecydowanie wolę ciszę! Ale jest takie angielskie powiedzenie, że „Beggars can’t be choosers” (w wolnym tłumaczeniu: „żebracy nie mają nic do gadania”). Piszę po godzinach i nie zawsze mam ku temu wymarzone warunki. Zdarza mi się pisać w pociągach czy nawet samolotach, i też daję radę :) Każdy czas, który mogę poświęcić na pisanie, jest dla mnie na wagę złota, więc staram się wykorzystywać go, jak mogę.


Co najbardziej lubisz w byciu pisarką, a czego nie lubisz?
Każde zajęcie ma swoje cienie i blaski, a pisania, w moim przekonaniu, samemu się nie wybiera. Raczej – jak to powiedziała kiedyś ładnie Magda Knedler – pisanie wybiera nas :) Lubię wymyślać historie, nadawać im kształt, tchnąć życie w wyimaginowanych bohaterów i ich świat. Dużo przyjemności daje mi też każda pozytywna opinia czy sygnał od moich Czytelników – bo uwielbiam mieć świadomość, że dałam innym coś, co ich rozśmieszyło, wywołało uśmiech na twarzy, pozwoliło przyjemnie spędzić czas. A czego nie lubię? Tego, że pisanie zabiera mi wolne chwile, znacznie ogranicza czas, który mam dla siebie, rodziny i przyjaciół.  Wbrew pozorom kreowanie historii na papierze to bardzo wyczerpujące zajęcie, bo autor naprawdę przeżywa to, co opisuje…:) Ale mimo to, nie mogłabym zrezygnować z tej słodko-gorzkiej przyjemności.


Myślałaś o spróbowaniu się w jakimś całkiem innym gatunku literackim?
Myślałam także o pisaniu książek stricte obyczajowych, obok tych kryminalnych, naturalnie. Ale to póki co dość odległy plan. Nie zamykam się jednak na żadne możliwości czy pomysły, bo czasem najlepsze historie mają swój początek od zupełnego przypadku.


Zachęcam do obserwacji bloga oraz komentowania. Czy chcielibyście jeszcze jakieś "Wasze" wywiady z autorami? :) Kogo proponujecie ? :) 



piątek, 1 września 2017

#SZOK 60 tysięcy w miesiąc ?!? To możliwe!


Jak wiecie mój blog nie jest już typowo książkowy. Głównie - tak, ale nie TYLKO. Już niedługo będziecie mogli poczytać posty z tematyki DIY, kulinarnej, a nawet zwierzęcej. Uznałam, że mam zbyt zróżnicowane hobby, żeby pisać tylko o jednym. 

O czym będzie dzisiejszy post? 
Przekonacie się sami! 


Na początku powiem Wam tak: Pobiliście rekord!  Google Analytics podłączone do tego bloga jedynie w tym miesiącu (sierpniu) (W S odczytało ponad 60 tysięcy odsłon! Dodatkowo liczba UU za sierpień zbliża się do 2000, a współczynnik odrzuceń wynosi niecałe 14%. 
Nie wiem dlaczego, ale na blogerze wszystkie wejścia się nie wyświetliły. W którymś momencie w ogóle zmniejszyło mi licznik i zaczęło liczyć po swojemu :( 

(Na dole data z godziną zrobienia zrzutu ekranu)





Bardzo dziękuje za każde wejście <3 :)

Na dzień dzisiejszy liczba obserwatorów bloga wynosi 151. Jeśli jeszcze go nie śledzisz zrób to koniecznie w pasku bocznym, a gdy dobrniemy do 200 wykombinuje jakiś konkurs ;)

Trochę co do fanpage:. Jeszcze trochę i będziemy mieli 5500 czytelników <3 Dziękuje, że jesteście ze mną :)


Przejdźmy do drugiej części tego postu. Jakiś czas temu zadawaliście mi pytania - czas na nie odpowiedzieć. Nie typuje autorów, nie piszę czy pytanie było zadane pod postem, czy na priv - mam nadzieję, że się nie pogniewacie. Pytań nie segregowałam - brałam je jak leci :)


1. Jak mam na imię?
Żaneta :)

2. Czy masz jakieś plany na przyszłość? 
Będę z Wami całkowicie szczera. Szczególnych planów nie mam. Chciałabym na pewno wyjechać do Niemczech ( mam tam rodzinę). Jednak to dopiero za jakieś dwa lata. A później? Zobaczymy! :)  

3.Z perspektywy dzieciństwa, czy było coś, co chciałaś wtedy osiągnąć i udało Ci się to? 

Hmmm... nie przypominam sobie takiej sytuacji. Jasne, były momenty, że "coś" chciałam i po wielkich (lub czasami nie) prośbach to dostawałam, jednak żadnego "porządnego" marzenia wtedy nie miałam. Oczywiście ze swojej perspektywy jako czas dzieciństwa liczę wiek tak do 8-10 lat ;) 

4. Skąd wziął Ci się pomysł na bloga? Jak go zaczęłaś? Ile czasu poświęcasz dziennie na niego ? Jak długo planowałaś go założyć zanim w końcu się zdecydowałaś? 
Pozwolisz, że będę odpowiadała na pytania według kolejności ;) Dużo czytam, więc w końcu pomyślałam, że fajnie byłoby dzielić się opiniami z innymi. Jednak nigdy nie marzyłam, że blog tak się rozrośnie. Był on jednocześnie moją próbą "wyjścia do ludzi" - na co dzień jestem typem samotnika. Jak zaczęłam? Po prostu któregoś dnia założyłam stronę na blogerze, usiadłam i zaczęłam pisać, a później się jakoś potoczyło. Czas jest uzależniony od mojego wolnego czasu. W zależności na to jak z nim stoję staram się Wam poświęcać go jak najwięcej :) Blog to nie tylko strona na blogspocie, ale też facebook i instagram - tam też staram się z Wami integrować ;) Najczęściej jednak znajdziecie mnie na facebooku. Co do planowania - nie planowałam tego. Nie raz o tym myślałam, ale zawsze kończyło się na gdybaniu. Usiadłam, założyłam i jest dobrze. Pomyślałam sobie, że do stracenia nie mam nic - jeden przycisk i blog zostaje usunięty, a jak mi się spodoba to będę miała świetną zabawę :)

5. Skąd jesteś?
Obecnie mieszkam w Bełchatowie (woj. łódzkie). 

6. Dlaczego postanowiłaś rozbudować bloga o dodatkowe sekcje? Książki Ci już nie wystarczają 😂😂? Jak długo o tym myślałaś? Kiedy wejdą zmiany?
Pomyślałam, że szkoda zakładać kilka blogów, skoro mam kilka pasji, a główną są jednak książki. Połączyłam wszystko w jedno i mam nadzieję, że jakoś to będzie. To nie jest tak, że książki mi już nie wystarczają. Głównymi postami nadal będą tematy książkowe, inne będą pojawiały się raz na jakiś czas (będą sporadyczne, więc szkoda mi zakładać dla nich odrębnego bloga). Myślałam nad tym od maja, czy czerwca. Nie wiedziałam jak to przyjmiecie. Jednak po kilku pytaniach uznałam, że przeżyjecie drobne zmiany i już od połowy września postaram się je wprowadzić w życie. Drugim powodem było to, że nie zawsze mam czas, żeby napisać recenzję - nad nią muszę się jednak bardziej skupić :) 

7. 
Co byś zrobiła gdyby do twojego pokoju wpadł tęczowy jednorożec z zgrają minionków i poinformował cię że musisz z nimi pojechać/polecieć do Nibylandii, bo czeka tam na ciebie stos książek i tylko ty jesteś w stanie je zdobyć i przeczytać? 😁😝
Zaczęłabym się pakować. Po przeczytaniu wszystkiego wróciłabym do domu razem z kilkoma minionkami. 
8.Gdybyś została zmuszona do zmiany zainteresowania książkami (tak mocno zmuszona, że no musiałabyś, wiem, że porzucenie książek nie jest ani proste ani pewnie nie zrobiłabyś tego chętnie :D ) na coś innego, co by to było? Taka pierwsza myśl :). I dlaczego akurat to? :)Rękodzieło. Dlaczego? Ponieważ jest to moja druga pasja. Uwielbiam wykonywać wszelkie manualne czynności. Pieczenie, gotowanie, koszyczki z papierowej wikliny, decoupage, szycie - to moja druga, po książkach pasja.
9.
Ostatnio trafiłam na ciekawą dyskusję na jednej z grup, które zainspirowało mnie do tego pytania, mianowicie: Co sądzisz o wyrzucaniu książek do śmietnika?
Ogółem, nie moje książki - nie moja sprawa. Jednak naprawdę warto je oddać komuś za darmo lub chociaż położyć na bookcrosingowych półkach - komuś one sprawią radość, a nam korona z głowy nie spadnie. Serce mnie boli jak widzę książkę w śmietniku. Jeśli są to stare pozycje, których nikt nie chce (bo np. próbowaliśmy je oddać w internecie) to po prostu połóżmy  je obok przystanku, czy w bibliotece i tyle - jak kogoś zaciekawią to sobie weźmie. Możemy również oddać na kiermasze charytatywne. :)

10.
Myślała kiedyś pani o napisaniu książki?
Bez tej "pani", Żaneta jestem ;) Tak.  I to nie raz. Mam jednak zbyt dużo pomysłów, aby połączyć je w logiczną całość. Chwilowo zajmę się czytaniem, a kiedyś zobaczymy co los przyniesie :)


I ostatnia już część naszego podsumowującego postu.
Wyniki fana Wakacji. Do wygrania gadżet niespodzianka.
Wygrywa tadadadam... Ewelina Olęder :D
Proszę o adres do wysyłki na facebooku ;)

Dziękuje Wam bardzo, że jesteście ze mną. Bez Was nie było, by mnie jako blogerki oraz tego bloga :)

środa, 16 sierpnia 2017

POST CZYTELNIKA Chris Cleave - Dzielnym będzie przebaczone


W ramach cyklu #postczytelnika poniższą recenzje przesłała nam Aleksandra Górka z bloga magicznaczytelnia.blogspot.com :) Zachęcam również Was do wysyłania postów (na każdy temat) na e-mail, który znajdziecie w zakładce KONTAKT/WSPÓŁPRACA :) Niżej opisanej książki okładka skradła moje serce <3 Jednak przeczytajmy opinię Oli na jej temat :)


Znalezione obrazy dla zapytania dzielnym będzie przebaczone



Mary North odkłada ukończenie edukacji na później, przyjeżdża do siedziby War Office i zgłasza się na ochotnika, by służyć ojczyźnie. Bystra i odważna Mary jest przekonana, że będzie świetnym szpiegiem. Ku swojemu zaskoczeniu zostaje nauczycielką i stara się nie tylko uczyć ale i okazywać uczucie odrzuconym dzieciom. Tom Shaw postanawia odpuścić sobie wojnę- póki jego współlokator, Alistair, nieoczekiwanie nie zgłosi się do wojska. Mary i Toma łączą skomplikowane relacje, oboje próbują się naprawdę pokochać. Lecz Mary dowiaduje się co to miłość dopiero gdy poznaje Alistaira. Wojna wystawia ich na ciężką próbę. Mary, Tom i Alistair poznają smak przemocy, miłości, namiętności i zdrady. Ja osobiście zakochałam się w tej książce i w tym jak autor zgrabnie łączy historię bohaterów z tłem wojny. Czytając ten utwór, czytelnik nie wie czy ma się śmiać czy płakać. Jest on pełny angielskiego humoru. Mamy tutaj dokładny opis zbombardowanego Londynu i nastrojów jakie w tym czasie panowały. Dzieło to wprawia w nostalgiczne rozważania na temat ludzkiej egzystencji i szczęścia... W książce Cleave'a występuje obraz dżemu jagodowego, który jest metaforą więzi i przyjaźni między Tomem i Alistairem. Z naprawdę całego serca polecam tą książkę każdemu! ...Bo o wojnie można pisać różnie: ciekawie lub wręcz przeciwnie. Wersja Chrisa Cleave'a jest jak najbardziej ciekawa.

OGÓLNA OCENA: 10/10

sobota, 12 sierpnia 2017

PRZEDPREMIEROWO Dance&Sing&Love. Miłosny układ - Layla Wheldon




OPIS:

"Livia Innocenti jest zawodową tancerką. Razem z zespołem robi show podczas koncertów i teledysków największych gwiazd muzyki. James Sheridan jest topowym piosenkarzem, bożyszczem fanek i ulubieńcem portali plotkarskich. Spotykają się w Rzymie w czasie wspólnego tournée po Europie. Livia szybko przekonuje się, że woda sodowa uderzyła młodemu celebrycie do głowy. Nikt jej tak nie wkurza na próbach, jak arogancki i egoistyczny James. Na dodatek choreografia przewiduje kilka utworów w ich wykonaniu w duecie. Początkowo nie potrafią się dogadać i nawzajem się ignorują, jednak serca nie da się oszukać, nie na dłuższą metę. Czy będzie to szczęśliwy układ? Jakie role przyjdzie im wspólnie zatańczyć w tej historii?

Podążanie za głosem serca nie zawsze jest takie proste, jak się wydaje, i nie zawsze słuszne. Czasem kierowanie się rozumem jest najlepszą drogą, bo miłość, zamiast uszczęśliwiać, potrafi sprawiać ból. Zatrać się w historii pełnej pasji, pożądania, zwrotów akcji i gorących rytmów."


Nie będę się rozpisywać na temat bohaterów, bo wszystkie ważne informację macie w opisie. Napomknę tylko, że Livia ma 22 lata, a James 26. 

Książka "Dance, Sing, Love. Miłosny układ" swoją premierę będzie miała 17 sierpnia 2017 r. Jednak przed jakimikolwiek planami wydawniczymi zdobyła ona ponad 2 miliony wyświetleń na wattpadzie oraz przez dłuższy czas utrzymywała się na 1 miejscu w kategorii "Romans". 

Jest to połączenie romansu z tematyką New Adult. Coś idealnego dla młodych ludzi wkraczających w dorosłe życie. Mimo, że bohaterowie nie mają traumatycznych przeżyć to autorka postarała się pomieszać trochę im w dorosłym życiu. Są elementy "specyficzne" dla obu gatunków. Za względu na sceny erotyczne można by podłączyć ją trochę pod erotyk, jednak zdecydowanie przeważa tematyka romansu. 


Livia jest nieszczęśliwie zakochana w James'ie, który z kolei kocha Sylvię. Następnie, aby dopiec James'owi zwiąże się z Aleksem, który jest zakochany w ... no właśnie! Tego na pewno się nie spodziewacie. Dla mnie to był taki szok jak nie wiem. Książka pełna jest związków, romansów i uczuć. Jest ona kierowana do starszych czytelników (takie chociażby +16) ze względu na sceny seksu i kilkakrotnie użyte wulgaryzmy.


James od wielu lat prowadzi dość toksyczny związek z Sylvią. W moim odczuciu po prostu wmawia sobie, że ją kocha, ponieważ się do niej przywiązał. Ich związek nie raz trwa krócej, niż jego rozpad. Robią takie błędne koło. Pomińmy już, że "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki". Dobra, dajmy im to łudzące "do trzech razy sztuka". Z naciskiem: do trzech, NIE do trzydziestu. 


Nie łudźcie się na pierwsze odczucia po przeczytaniu tytułu. Mimo, że miłości i zawirowań wokół niej będzie dużo. tak tańca i śpiewu (nie licząc pierwszych stron występów) dość mało. Jednak w niczym to nie przeszkadza. Historia krąży wokół tańca i muzyki, tyle, że nie są one na pierwszym planie. Dużą rolę w lekturze odegra Zafir i Kathy - przyjaciel Jamesa oraz przyjaciółka Liv. Między nimi również narodzi się gorące uczucie, ale czy wykiełkuje? Rozjazdy, podróże, częste występy w dwóch różnych krańcach świata. Czy to da radę? Musicie koniecznie się przekonać. 
Końcowe strony książki kompletnie mnie rozwaliły. Nie wiedziałam czy chcę zabić autorkę, czy zadzwonić do niej (ma ktoś numer?) i wypłakać się na odległość. Powiedziałabym, ze było to słodko-gorzkie zakończenie. Nie zabrakło odrobiny "lukru", ale był też strach, płacz i niedowierzanie. Autorka zostawiła nas w takim momencie, że każdy kto przeczytał ten tom, jak najprędzej sięgnie po następny (jak tylko będzie on wydany). Poszperałam trochę w internecie, na wattpadzie itd. i doczytałam, że jeśli wszystko pójdzie dobrze to w 2018 roku będziemy się mogli delektować kolejnymi DWOMA tomami serii. 

Wnioskuję, że autorka lubi, albo chociaż zna serię o Harrym Potterze:

"(..) - Co on, do jasnej cholery, wyrabia z tą szczotką?
Wskazałam dłonią na faceta, który biegał po salonie ze szczotką między nogami.
-Gryffindor! -  wrzeszczał jak opętany.
Usłyszał go Mark. Dorwał butelkę wina stojącą na stole i zaczął biegać za Levisem, wymachując nią niczym różdżką. W tamtej chwili naprawdę byłem zadowolony, że salon jest ogromny. Może nie pozabijają się nawzajem.
- Ja ci dam Gryffindor! Slytherin rządzi! Ślizgoni do boju! - wołał Mark. (...)
Po krótkiej chwili dołączył do nich Timothy. Zaczął wymachiwać szufelką, krzycząc coś o Śmierciożercach."

Dodatkowo nie jestem pewna czy po TAKICH drinkach byłabym w stanie wstać :

" Nick stał przy stole i pracowicie zabrał się za robienie kolejnych napojów. Wlewał do szklanek wódkę, brandy, whisky, a potem różne soki i wrzucał do nich owoce. Otworzyłam szerzej oczy, widząc, jak podał jeden taki drink Lenie, a ta zaczęła pić. Już wiedziałam dlaczego wszyscy tak szybko upili się drinkami Nicka." 

Szczególnie uśmiałam się również z tego fragmentu:

"-Myślę, że ma ochotę mnie zabić - dodał po chwili Alex i uśmiechnął się szelmowsko - Nie... Jednak już jestem pewny. Na pewno ma ochotę mnie zabić. Zaczął przekręcać w dłoni nóż."

Natomiast do serca trafił mi ten cytat. Przedstawia on czystą prawdę. Nie doceniamy czegoś, póki tego nie stracimy.

"Podobno doceniamy coś, dopiero jak to stracimy. Tak samo jest z ludźmi. Rozumiemy, jak bardzo są dla nas ważni, gdy musimy pozwolić im odejść."


Co do błędów. Jeden "zakolał" mnie w oczy. Jest to strona 165, od góry "linijka" 17 - dla ciekawskich ;) 

"On nie chce iść na emeryturę, w o to chodzi" 

Zdaje mi się, że albo nie powinno być literki "w", albo powinno być kompletnie zmienione na "(...), o to w tym chodzi". Mały, nie znaczący nic błąd. Da się przeżyć. Po prostu jakoś "zraził" mnie w oczy.


Co podobało mi się jeszcze w książce?

To, że autorka pozwalała czasami "dojść do głosu" James'owi i pisała rozdział z jego perspektywy. Uwielbiam w książkach, gdy mogę poznać emocję i odczucia obydwóch bohaterów. 


Szczerze, nigdy nie pomyślałabym, że to debiut autorki. W dodatku POLSKIEJ autorki. Książka jest naprawdę dobrze napisana. Nie znalazłam w niej jakichś większych błędów. Dodatkowo styl pisarki jest lekki i przyjemny. Szybko i miło się książkę czyta. Ja całość (521 stron) przeczytałam w niecałe 2,5 godziny. W tym znalazłam czas na wyłapywanie błędów i zaznaczanie cytatów.  

Pod względem graficznym.

Okładka całkiem niezła. Wykorzystane zdjęcie idealnie wpasowało się do tytułu. Dodatkowo dokładam wielki "+" za wypukłe litery (autor i tytuł) na przedniej stronie. Uwielbiam to.

Duży plus również za skład książki. Ogólnie rzecz biorąc zauważyłam, że książki od EDITIO (RED) są dość solidnie wykonane. Nie czytam ostrożnie - kładę książki gdzie popadnie i jak się da. Mimo wszystko brzeg jest w nienaruszonym stanie. Po stronach widać, że książka była czytana (taki specyficzny widok), jednak gdyby ktoś spojrzał na okładkę i brzeg to powiedziałby, że jest ona nowa. 

Czy polecam Wam książkę? Tak! Zdecydowanie. Pełna miłości, namiętności i gorzkich rozczarowań historia. Autorka nie zasypała nas lukrem, ale nie pozwoliła, żeby zabrakło szczypty słodyczy. James wkurzał mnie czasami do tego stopnia, że miałam ochotę uciąć mu co nie co i wysłać go w kosmos. Jednak obronił swój mały interes i zrehabilitował się w dalszej części. Jednak, czy tak jak tego oczekujemy? Dowiedzcie się sami! :)

Osoby, które lekturę mają za sobą zachęcam do dzielenia się opinią w komentarzu. Osoby, które jeszcze książki nie zamówiły zachęcam do zakupu. Można ją kupić między innymi :


... oraz w wielu innych ciekawych księgarniach :) Jeśli znajdziecie szczególnie korzystną ofertę, dajcie znać w komentarzu - dodam link do postu.


Za możliwość przeczytania książki dziękuje autorce oraz wydawnictwu - były to niezapomniane wrażenia i z niecierpliwością czekam na kolejny tom ;)

Z osób komentujących ten post już niedługo wybiorę jedną, która dostanie niespodziankę - zachęcam do obserwacji bloga :)

wtorek, 1 sierpnia 2017

#POST CZYTELNIKA "Klątwa przeznaczenie" - Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka


Jest to pierwszy post z cyklu #postczytelnika. Dzisiaj swoją recenzję oraz zdjęcie książki podesłała nam Klaudia Pałac. Poczytajcie co ma nam do powiedzenia o książce :) Będzie mi miło jeśli zostawicie kilka słów od siebie :) 




Fantastyka do niedawna była gatunkiem, po który nie sięgałam w ogóle - w sumie nie potrafię powiedzieć dlaczego, jednakże naprawiam już swój błąd i od niedawna nadrabiam zaległości i zakochuję się w niej coraz bardziej. 

O Klątwie przeznaczenia dowiedziałam się dzięki blogom książkowym i jestem bardzo zadowolona, że do tego doszło, ponieważ gdyby było więcej  takich polskich debiutów to może więcej osób sięgałoby po polskich autorów i przekonywaliby się, że w naszym kraju też mamy bardzo utalentowanych pisarzy. Klątwa od pierwszych stron przyciąga, i od początku zaskakuję wymieszaną narracja pierwszoosobową i trzecio-osobową, ale dodaje ona tylko atrakcyjności powieści i chylę czoła przed autorkami, że nie pogubiły się podczas jej pisania. Pisarki umiejętnie i z najdrobniejszymi szczegółami stworzyły całą koncepcję magicznego świata z podziałem na rody, akcja rozgrywa się w okresie średniowiecza, ale wzbogacona jest elementami magicznymi przez co nie tworzy się z niej nudna powieść historyczna.  

Mimo, że wydarzenia kręcą się wokół dwóch głównych postaci: Mistrza Walki Severo i Magiczki Arienne, to autorki po mistrzowsku wymyśliły i opisały także poboczne postacie. Każda z nich posiada swoje charakterystyczne cechy i mimo drugoplanowej roli wnoszą dużo do całej historii.  
W książce występuję różnorodność wątków, zawiera sceny brutalne podczas, których chciałam zamknąć książkę nie z powodu tego, że były źle napisane,  ale dlatego że wywoływały duże emocje. Na szczęście rekompensowały mi to też romantyczne sceny, momentami bardzo namiętne, czy takie, które pozwoliły bliżej poznać bohaterów, ich myśli, czy  motywy, które nimi kierowały. Także każdy odnajdzie coś dla siebie. Niektórych mogłaby przerazić ilość stron, jednak jest to duża zaleta ponieważ im głębiej zatracamy się w magicznym świecie tym więcej rozumiemy, poznajemy skrywane tajemnice i książka cały czas zachowuje tempo, nie ma nudnych czy też zapychających opisów, byle była jak największa ilość stron. 
Nie chcę zdradzać co się dzieje w fabule, uważam, że każdy powinien móc odkryć to w swoim własnym zakresie, nie chcę odbierać tych momentów zaskoczenia, bo gwarantuję że fabuły nie da się przewidzieć nawet w najmniejszym stopniu, a zakończenie wbija w fotel i zostaje po nim kac książkowy oraz pytanie co będzie dalej. Chociaż patrząc po tej części fantazja autorek jest nie do przewidzenia i to jest kolejny wielki plus.  Dużo kłębi mi się myśli oraz odczuć dotyczących tej lektury, ale przyznam, że ciężko mi ubrać to wszystko w słowa. Gwarantuje jednak, że podczas czytania można przeżyć naprawdę niesamowitą i zaskakującą przygodę oraz na te kilka godzin zatopić się w świecie Mistrzów i ich Milady przeżywając gamę różnych emocji, a także wynieść kilka cennych lekcji życiowych, żeby walczyć o to czego się pragnie nawet jeśli cały świat jest przeciwko, a także dowiadując się, że nie zawsze osoby są tymi za których ich uważamy. 

Najważniejszy chyba przykład, że nikt nie jest samotną wyspą i ukochana osoba może znacząco zmienić nasze życie na lepsze. Jako czytelniczkę najbardziej chwyciło mnie za serce to, że powieść jest bardzo dopracowana, przemyślana nawet w najdrobniejszych szczegółach i widać włożoną w nią ciężko pracę oraz wiele serca autorek. Dlatego mam nadzieję, że jak najwięcej osób sięgnie po tę historię, bo naprawdę warto, a umożliwi to autorkom spełnienie ich marzeń o wydaniu kontynuacji powieści.  








Mój komentarz : Szczerze Klątwę przeznaczenia mam w planach od dawna, a pozytywne recenzje na jej temat tylko mnie motywują do zdobycia egzemplarza :) A czy Wy czytaliście już tę książkę? Koniecznie podzielcie się opinią na jej temat :)

sobota, 29 lipca 2017

Artur Urbanowicz - "Gałęziste", czyli dlaczego w najbliższym czasie nie odwiedzę Suwalszczyzny



OPIS:


Nie wierz w nic, co widzisz, słyszysz... i w co do tej pory wierzyłeś...




Jest taki dom, w którym nie chciałbyś spędzić nocy. Z jakiegoś powodu ciemność w nim jest inna. Jeszcze bardziej złowroga niż gdziekolwiek indziej...

Jest takie jezioro, w którym mieszkają nieumarli. Ich przewaga nad Tobą jest prosta – oni nie potrzebują nabierać powietrza...

Jest taki demon, o istnieniu którego wolałbyś nie wiedzieć. Niematerialne uosobienie zła, przed którym nie sposób uciec...

Jest takie miejsce, w którym mieści się ten dom. Miejsce, w sercu którego kryje się też to jezioro i w którym ten demon był od zawsze. To las. Las, w którym za nic w świecie nie chciałbyś się zgubić. Gdy już raz do niego wejdziesz, nie pozwoli Ci wyjść...

Jest taka historia, której nie chciałbyś poznać. Opowieść, która Cię zaintryguje, zaskoczy i przerazi do szpiku kości. Thriller na baśniowych ziemiach Suwalszczyzny.

Odważysz się? "



Na samym początku może przybliżę Wam trochę fabułę, bo opis, oprócz kilku detali niczego nie zdradza.

Cała akcja dzieje się w czasie Świąt Wielkiej Nocy. Karolina i Tomek to młoda para, która aby ratować swój upadający związek decyduje się na - w początkowym zamiarze - przyjemny wypada na Suwalszczyznę. Tomek od początku jest negatywnie nastawiony do tego  wyjazdu - wszystko mu nie pasuje i ze wszystkim ma problem. Początkowe problemy kierują ich do ośrodka w Białodębach leżącego w okolicach cmentarza. 
Szczerze na początku nie mogłam wciągnąć się w tę historię - czegoś mi w niej brakowało. Jednak, gdy bohaterów zaczęły nawiedzać tajemnicze sny i przywidzenia - zaczęło być ciekawie. Dodatkowo noc muszę spędzić z nieznajomą rodziną i ... nieboszczykiem za ścianą! W cichym sekrecie zdradzę Wam, że z tym trupem Karolina będzie miała dość hmmm... ciekawą przygodę. 


Z początku nie wiedziałam nawet, że jest to debiut autora. Gdy wyczytałam, gdzieś tę informację musiałam, aż dla upewnienia sprawdzić. Wątki są naprawdę świetne poprowadzone, a opisy mimo, że jest ich dużo - nie przytłaczają nas. 


Byłam dość niepewna w stosunku do powieści z powodu wątków paranormalnych, których nie lubię, jednak po przeczytaniu uważam, że są one jedynie "dodatkiem" do treści - nie przytłaczają one czytelnika, który tak jak ja za nimi nie przepada, jednak bez nich książka nie miała by "tego czegoś" w sobie.

Gałęziste  to połączenie horroru z thrillerem wplatając w historię dodatkowo wątki obyczajowe. Powieść wpadnie w twój gust jeśli dodatkowo lubisz wierzenia i legendy.


Jedyne czego, AŻ TAK się nie spodziewałam to zakończenie. W sumie myślałam, że albo dopadnie ich jakiś demon, albo w jakiś inny sposób umrą, albo (co jest już mniej możliwe przy tym gatunku) będzie w miarę szczęśliwe zakończenie. No wiecie podeszłam do książki dość schematycznie - powieści tego gatunku rozgrywających się w lesie jest, było i będzie dużo.
Jednak to jak zakończyła się książka przeszło moje najśmielsze oczekiwania - kompletnie się tego nie spodziewałam! 


Jestem osobą, która nie czuje strachu  przed tym co jest napisane, więc ta książka nie wzbudziła we mnie "negatywnych" emocji (przerażenia, lęku). Jednak jeśli kiedyś zostanie zekranizowana - sama filmu na pewno nie obejrzę, a jeszcze poważnie się zastanowię, czy w ogóle (nawet z kimś) zerknę na niego okiem. W końcu las z jeziorem mam całkiem blisko. Za blisko.


Może napiszę trochę o książce pod względem technicznym.

Według mnie okładka przyciąga wzrok. Utrzymana w biało-czarnej kolorystyce nie "razi" w oczy, ale ma w sobie "to coś". Na zdjęciu (oprócz gałęzi) widzimy kobietę powieszoną(?) na drzewie w "chrystusowej" pozie - na kształt ukrzyżowania. Biała "otoczka", "ramka" (jak kto woli) wokół grafiki była "strzałem w dziesiątkę". W mojej ocenie sprawia to jeszcze bardziej przejrzysty wygląd zewnętrzny książki - "+" dla grafika.

Mimo, że lekturę czytałam jak zwykle, a jest to dość gruba pozycja to jednak pozostała w całkiem niezłym stanie - brzeg nie jest zagięty w żadnym miejscy, co często mi się zdarza - "+" dla drukarni.



Historia ta jest naprawdę dobrze wykreowaną przez autora fikcją literacką, którą zdecydowanie polecam. Sama na pewno jeszcze sięgnę po jego książki. Osoby, które lekturę mają już za sobą zachęcam do dzielenia się odczuciami w komentarzu. Co Wam się podobało w książce, a co nie? Koniecznie dajcie znać!


Za możliwość przeczytania książki dziękuje autorowi i wydawnictwu.
Swój egzemplarz możecie kupić np. w księgarni wydawnictwa <<ZACZYTANI.PL<<





Dodatkowo korzystając z możliwości. Pan Artur bierze udział w akcji, którą organizujemy z innymi blogerami. Serdecznie zachęcam Was do wzięcia udziału. Mnóstwo konkursów, możliwość dowiedzenia się czegoś o autorach oraz poznania literatury polskich pisarzy. Jesteśmy gotowi na Wasze propozycje odnośnie tego co chcielibyście ujrzeć na stronie oraz jakiego autora poznać. Ze swojej strony obiecujemy wiele, wiele konkursów, ciekawostki o autorach oraz niezapomnianą dla Was zabawę. Wystarczy, że klikniecie w poniższą nazwą i polubicie stronę :)

sobota, 1 lipca 2017

52 kolory życia - Magdalena Kozioł TOM II




Opis:

"Kontynuacja porywającej historii o Sally i jej miłości. W drugim tomie bohaterka musi podejmować bardzo trudne decyzje, niestety wbrew własnemu sumieniu i zdrowemu rozsądkowi, ale czego nie zrobi się dla miłości? Można się o tym przekonać sięgając po tę barwną powieść 52 KOLORY ŻYCIA. Książka (tom II) zawiera siedem kolejnych rozdziałów od 6-ego do 12- ego. Oczywiście każdy opisuje inny kolor życia. Książka jest napisana z ogromną wrażliwością i emocjami. Idealna dla osób, które lubią romanse z przesłaniem. Przepiękna okładka w kolorze wyrazistej fuksji zachęca do zapoznania się z wnętrzem książki i jej treścią."

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

Dziś przychodzę do Was z recenzją drugiego już tomu z serii 52 kolory życia autorstwa Magdaleny Kozioł. Co z tym idzie nadciągam z dalszymi losami Jacka, Agaty, Tomka i Sally. Moją opinię na temat pierwszego tomu możecie przeczytać  >>TUTAJ <<.
W drugim tomie wczytujemy się w dalsze losy bohaterów. W ich przygody, uczucia i ... romanse! Książka pokazuje relacje rodzące się miedzy naszą Sally, a komisarzem Jackiem. Co z tego wyjdzie? Zaczyna się na kawie (jak u wszystkich ;) ), ale na czym skończy się to u naszej pary? Czytając dalsze losy, daje słowo, że będziecie zszokowani!
Dodatkowo zaraz po wypisaniu ze szpitala Sally wraca do "swoich stron", aby odwiedzić przebywającego w ambulatorium ojca.
Po krótkim odpoczynku z powrotem wraca nad morze. Kolejne przesłuchania, kolejna strzelanina, ... kolejne spotkania z komisarzem Poznańskim, Jak zachowa się Sally, gdy dowie się, że "jej" stróż prawa ma żonę i synka? Co prawda nie układa im się w małżeństwie, ale jednak ...

W drugim tomie autorka opisuje 7 barw kolorów, tj. : granatowy, fioletowy, burgundowy, szafirowy, czekoladowy, bursztynowy i czerwony. Każdy kolor odpowiada oczywiście czemuś innemu. Jesteście ciekawi czemu? Już w poście podsumowującym będziecie mogli się dowiedzieć co one oznaczają w moim odczuciu.

Co do graficznej części egzemplarza. Okładka jest utrzymana w stylu pozostałych części, jednak jej kolor to głęboka fuksja. Pod względem językowym moje zdanie jest ciągle takie samo - autorce zdarzają się pojedyncze powtórzenia, jednak da się z tym żyć.


Naprawdę zaczyna podobać mi się ten cykl. Jest taki radosny, spokojny. Szczerze - idealny do czytania na lato. Jednak czy wszystko dalej będzie odbywało się spokojnie i szczęśliwe? Tego na pewno dowiemy się w kolejnych tomach. 

Ja tymczasem zapraszam Was na fanpage bloga - dziś lub jutro pojawi się post z etui do wygrania :) A już w niedziele konkurs ze słonecznym tomem serii 52 kolory życia.

Zapraszam Was równocześnie na konkurs na fb, gdzie dy wygrania jest wybrane przez siebie etui <3 >>TUTAJ<<


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuje autorce :) 



/ISIHAMBI

sobota, 17 czerwca 2017

52 kolory życia - Magdalena Kozioł TOM I

Okładka książki 52 KOLORY ŻYCIA t.1
Zdjęcie z portalu LC :)


OPIS:
"52 KOLORY ŻYCIA to porywająca powieść o miłości i namiętności, romansie i jego konsekwencjach. Bohaterką jest młoda kobieta- Sally. Pewnego dnia na jej drodze, zupełnie niespodziewanie pojawia się mężczyzna. Jej dotychczasowe, poukładane życie zmienia się diametralnie. Cała historia okraszona pięćdziesięcioma dwoma wyjątkowymi i niepowtarzalnymi kolorami. Lektura wzrusza,zawiera wiele przemyśleń na temat życia i jego nieprzewidywalności."


Pierwszy tom serii 52 kolory życia to cieniutka, ok. 100 stronicowa książka. Jednak w żadnym wypadku mniej nie znaczy gorzej. Wspomnianą serię pani Magda wydała sama - na własną rękę, bez pomocy wydawnictwa. Dlatego też książki te są unikatami, więc jeśli je posiadacie jesteście prawdziwymi szczęściarzami. 

Książka posiada co prawda kilka powtórzeń, a Sally zazwyczaj nie znajduje się w większym gronie, ale w niczym to nie przeszkadza. Przyjemnie i szybko się ją czyta, z niecierpliwością oczekując każdego, kolejnego tomu. 

Autorka rozdziały podzieliła na kolory. W pierwszym tomie "poznajemy" : biały, pomarańczowy, niebieski, zielony i różowy.


SALLY I TOMEK

Sally to młoda, wesoła, ambitna, nie raz zapominalska dziewczyna. Po trzy letnim związku z Tomkiem "wreszcie" doczekuje się oświadczyn. Miłość u nich kwitnie, wszystko dobrze się toczy. Niestety Sally musi wyjechać dopilnować otwarcia swojego sklepu z kosmetykami nad morzem. Czy ich związek przetrwa wszystkie odcienie losu? O tym się przekonamy.


AGATA I JACEK

Z drugiej strony mamy doświadczone już, kilkuletnie małżeństwo Jacka i Agatę. Ich miłość można powiedzieć - powoli się wypala, blednie. On mimo, że się stara, jako policjant nie ma czasu dla żony i syna. Ona jest zazdrosna o jego częste, w dodatku niebezpieczne akcje. Jaką rolę w życiu naszego komisarza odegra Sally? Dowiecie się już wkrótce.


Szczerze to losy Jacka i Sally śledziłam najbardziej. Oczywiście na początku na nic się nie zanosiło, lecz po ich pierwszym spotkaniu na plaży(!)  byłam oddana im całym sercem. Nie mogę się doczekać jak potoczą się ich dalsze części.


Książka początkowo zaciekawiła mnie ze względu na tytuł - wydawał mi się taki radosny, wakacyjny, po prostu szczęśliwy. Z resztą ja (do tej pory) tylu kolorów nawet nie znałam!

Wiecie o czym myślę po lekturze? O tym, że marzenia trzeba gonić. Że to one pokazują nam najpiękniejsze kolory naszego życia. Marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia.


Pewnie zastanawiacie się dlaczego recenzja jest taka krótka i nie powiedziałam o wielu rzeczach, o których zazwyczaj Wam ględzę? Oraz dlaczego nie ma moich ulubionych cytatów? Dowiecie się tego w ósmym (8) poście dotyczącym tej serii. 

A wy co sądzicie o tej książce? Czy ktoś miał szansę ją przeczytać? Jeśli nie to zachęcam do brania udziału w konkursach, w których można ją wygrać :) Naprawdę warto!

Za możliwość przeczytania książki dziękuje autorce :)  


ISIHAMBI