niedziela, 7 maja 2017

Torey Hayden - "Dziecko"

Okładka




OPIS:
"Sześcioletnia Sheila rzadko się odzywała, nigdy nie płakała, a jej spojrzenie wyrażało tylko nienawiść. Matka porzuciła ją na autostradzie, a opiekujący się nią ojciec alkoholik maltretował. Po kolejnym akcie przemocy wobec innego dziecka została umieszczona w klasie specjalnej. Wszyscy uznali, że Sheila jest stracona, wszyscy poza nauczycielką, Torey L. Hayden. To właśnie ona podjęła próbę dotarcia do dziewczynki i wyciągnięcia jej z koszmaru, ponieważ poza zasłoną autystycznego gniewu dostrzegła iskrę geniuszu. Obie rozpoczęły cudowną podróż roziskrzoną radością dziecka, które odkrywa świat miłości, podróż możliwą tylko dzięki oddaniu i odwadze młodej nauczycielki."



Książkę czytałam już kilka lat temu, prawdopodobnie zaraz po jej wydaniu. Niestety ja, jak to ja zapomniałam tytułu, o autorze już nawet nie wspominając. Dziś wędrując po facebookowych grupach natrafiłam na nią w postaci e-booka. Opis wydawał mi się dziwnie znajomy dlatego z ciekawości zerknęłam i .... przeczytałam ją powtórnie w 1.5 godziny :D. Ale, ale koniec  moich przygód.



Sześcioletnia Sheila (swoją drogą ślicznie imię) jest zamkniętym w sobie dzieckiem. Na jakąkolwiek chęć pomocy, rozmowy lub czegokolwiek reaguje wybuchami agresji. Jednak skrycie to mądra, ponad przeciętnie inteligenta dziewczynka, co odkryje dopiero jej nauczycielka Torey Hayden.

Życie naszej Sheily nie było usłane różami. Matka zostawiła ją jak psa (choć nawet psu bym tego nie zrobiła) na autostradzie zabierając ze sobą jedynie jej młodszego brata. Ojciec alkoholik zaczął obwiniać dziewczynkę za to, że jego żona odeszła zabierając ze sobą syna, którego kochał; dodatkowo podejrzewał, że Sheila nie jest jego córką. Mimo, że ją kochał to przez alkoholizm i gorycz po odejściu  najbliższych nie umiał jej tego okazać. Dodatkowo wuj Jerry - najchętniej zabiłabym albo ucięła mu co nieco w okolicach pasa - Ci co lekturę mają za sobą zrozumieją o co mi chodzi. Nie powinien tego przeżyć nikt, a już na pewno nie sześcioletnia dziewczynka.


Gdy trafiła do klasy "specjalnej" po podpaleniu chłopca w końcu znalazła kogoś komu może zaufać. Mimo, że na początku nie pewnie z czasem zaczęła otwierać się przy p. Hayden. Nauczycielka Torey odkryła w niej "potencjał", starała się o jej przyjęcie do normalnej klasy w nowym roku oraz pomogła uniknąć szpitala stanowego. Robiła wszystko, żeby Sheila jej zaufała oraz pokonała swój brak pewności siebie. Czytała jej "Małego Księcia", który wiele zmienił w  życiu dziewczynki. Doszła do wniosku że ona i Torey oswoiły się nawzajem i są teraz za siebie wzajemnie odpowiedzialne. Mimo, że sześciolatka nadal miewała swoje "wybuchowe" momenty to coraz częściej umiała je przezwyciężyć i "przeżyć" w ciszy.

Najgorsze w tej całej sytuacji jest chyba to, że ta historia oparta jest na faktach.  Że ta mała dziewczynka to wszystko przeżyła "na własnej skórze".

Książka bardzo mi się podobała i wszystkich, którzy jeszcze jej nie czytali zachęcam do sięgnięcia. Jedynym minusem jest zakończenie, po prostu oczekiwałam czegoś "więcej". Jednakże, książkę naprawdę warto przeczytać.
 

CYTATY:


"Może właśnie umiejętność śmiania się jest największym cudem ludzkiego ducha. Śmiania się z nas samych, z siebie nawzajem, z naszej, czasem beznadziejnej sytuacji."
"Łatwiej uniknąć rozczarowania, nie okazując miłości."

                                                    
"Tak, trzeba się liczyć z tym, ze będziesz płakała, jeśli pozwalasz się komuś oswoić. To chyba jest częścią oswajania."

                                                        
"Wiesz dziecinko, kocham cię. Zawsze o tym pamiętaj. Kiedy przyjdą takie chwile, gdy zostaniesz sama albo będziesz się bała lub wydarzy się coś złego, pamiętaj, że cię kocham. Nic więcej nie można zrobić dla drugiej osoby."

"- Czasem czuje się bardzo samotna.
Skinęłam głową.
- Czy kiedyś przestanie tak być?
- Tak. Myślę, że tak - ponownie przytaknęłam.
Sheila westchnęła i wstała.
- Ale kiedyś nigdy naprawdę nie przychodzi, prawda?
"

"- Nie chcę żadnego pola. Chcę ciebie.
- To coś szczególnego, Sheilo. Najpierw jest trochę smutno, ale potem wszystko
będzie dobrzą. Za każdym razem, kiedy pomyślimy o sobie, poczujemy się dobrze tam w
środku. Bez względu na to, jak daleko znajdziemy się od siebie, nigdy nie zapomnimy o tym,
jak byłyśmy ze sobą szczęśliwe. Nic nie odbierze ci wspomnień."
 
"- Nikt nie może mnie zranić. Jeśli nie płaczę, to oni nie wiedzą, że cierpię. Więc nie
mogą mnie zranić. Nikt nigdy nie może mnie zmusić do płaczu."







A Ci co lekturę mają już za sobą : Jak wrażenia? :) Podzielcie się swoją opinią w komentarzach :)

/Miśka




6 komentarzy:

  1. Jak to się faktycznie wydarzyło to współczuję tej dziewczynce :(
    Zapraszam https://natalie-forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki na faktach - te zmuszają do refleksji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety miałam do czynienia z ta seria i nieco zgłębiłam temat. Te książki to nie są prawdziwe historie- tylko fikcja literacka. Z jednej strony dobrze a z drugiej szkoda ze wydawnictwa okłamują czytelników. Piękny blog, obserwuje i zapraszam do siebie
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
  4. Z jednej strony lubię książki na faktach, ale z drugiej jak myślę, że coś takiego miało miejsce w prawdziwym życiu... aż ciarki przechodzą :/

    biblioteka-feniksa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Akurat tej konkretnej książki nie czytałam, ale gdy chodziłam do gimnazjum, to zaczytywałam się w serii "Pisane przez życie" i było tam kilka tytułów o podobnej tematyce. Wtedy były dla mnie bardzo wciągające oraz poruszające, ale myślę, że teraz nie zrobiłyby na mnie aż takiego wrażenia właśnie przez to, że przeczytałam ich tak wiele i te historie nie byłyby dla mnie niczym odkrywczym.
    Przykre, iż takie rzeczy się przydarzają naprawdę...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię książek piasanych na podstawie faktów. Dziwnie się czuję czytając je.

    OdpowiedzUsuń