środa, 16 sierpnia 2017

POST CZYTELNIKA Chris Cleave - Dzielnym będzie przebaczone


W ramach cyklu #postczytelnika poniższą recenzje przesłała nam Aleksandra Górka z bloga magicznaczytelnia.blogspot.com :) Zachęcam również Was do wysyłania postów (na każdy temat) na e-mail, który znajdziecie w zakładce KONTAKT/WSPÓŁPRACA :) Niżej opisanej książki okładka skradła moje serce <3 Jednak przeczytajmy opinię Oli na jej temat :)


Znalezione obrazy dla zapytania dzielnym będzie przebaczone



Mary North odkłada ukończenie edukacji na później, przyjeżdża do siedziby War Office i zgłasza się na ochotnika, by służyć ojczyźnie. Bystra i odważna Mary jest przekonana, że będzie świetnym szpiegiem. Ku swojemu zaskoczeniu zostaje nauczycielką i stara się nie tylko uczyć ale i okazywać uczucie odrzuconym dzieciom. Tom Shaw postanawia odpuścić sobie wojnę- póki jego współlokator, Alistair, nieoczekiwanie nie zgłosi się do wojska. Mary i Toma łączą skomplikowane relacje, oboje próbują się naprawdę pokochać. Lecz Mary dowiaduje się co to miłość dopiero gdy poznaje Alistaira. Wojna wystawia ich na ciężką próbę. Mary, Tom i Alistair poznają smak przemocy, miłości, namiętności i zdrady. Ja osobiście zakochałam się w tej książce i w tym jak autor zgrabnie łączy historię bohaterów z tłem wojny. Czytając ten utwór, czytelnik nie wie czy ma się śmiać czy płakać. Jest on pełny angielskiego humoru. Mamy tutaj dokładny opis zbombardowanego Londynu i nastrojów jakie w tym czasie panowały. Dzieło to wprawia w nostalgiczne rozważania na temat ludzkiej egzystencji i szczęścia... W książce Cleave'a występuje obraz dżemu jagodowego, który jest metaforą więzi i przyjaźni między Tomem i Alistairem. Z naprawdę całego serca polecam tą książkę każdemu! ...Bo o wojnie można pisać różnie: ciekawie lub wręcz przeciwnie. Wersja Chrisa Cleave'a jest jak najbardziej ciekawa.

OGÓLNA OCENA: 10/10

sobota, 12 sierpnia 2017

PRZEDPREMIEROWO Dance&Sing&Love. Miłosny układ - Layla Wheldon




OPIS:

"Livia Innocenti jest zawodową tancerką. Razem z zespołem robi show podczas koncertów i teledysków największych gwiazd muzyki. James Sheridan jest topowym piosenkarzem, bożyszczem fanek i ulubieńcem portali plotkarskich. Spotykają się w Rzymie w czasie wspólnego tournée po Europie. Livia szybko przekonuje się, że woda sodowa uderzyła młodemu celebrycie do głowy. Nikt jej tak nie wkurza na próbach, jak arogancki i egoistyczny James. Na dodatek choreografia przewiduje kilka utworów w ich wykonaniu w duecie. Początkowo nie potrafią się dogadać i nawzajem się ignorują, jednak serca nie da się oszukać, nie na dłuższą metę. Czy będzie to szczęśliwy układ? Jakie role przyjdzie im wspólnie zatańczyć w tej historii?

Podążanie za głosem serca nie zawsze jest takie proste, jak się wydaje, i nie zawsze słuszne. Czasem kierowanie się rozumem jest najlepszą drogą, bo miłość, zamiast uszczęśliwiać, potrafi sprawiać ból. Zatrać się w historii pełnej pasji, pożądania, zwrotów akcji i gorących rytmów."


Nie będę się rozpisywać na temat bohaterów, bo wszystkie ważne informację macie w opisie. Napomknę tylko, że Livia ma 22 lata, a James 26. 

Książka "Dance, Sing, Love. Miłosny układ" swoją premierę będzie miała 17 sierpnia 2017 r. Jednak przed jakimikolwiek planami wydawniczymi zdobyła ona ponad 2 miliony wyświetleń na wattpadzie oraz przez dłuższy czas utrzymywała się na 1 miejscu w kategorii "Romans". 

Jest to połączenie romansu z tematyką New Adult. Coś idealnego dla młodych ludzi wkraczających w dorosłe życie. Mimo, że bohaterowie nie mają traumatycznych przeżyć to autorka postarała się pomieszać trochę im w dorosłym życiu. Są elementy "specyficzne" dla obu gatunków. Za względu na sceny erotyczne można by podłączyć ją trochę pod erotyk, jednak zdecydowanie przeważa tematyka romansu. 


Livia jest nieszczęśliwie zakochana w James'ie, który z kolei kocha Sylvię. Następnie, aby dopiec James'owi zwiąże się z Aleksem, który jest zakochany w ... no właśnie! Tego na pewno się nie spodziewacie. Dla mnie to był taki szok jak nie wiem. Książka pełna jest związków, romansów i uczuć. Jest ona kierowana do starszych czytelników (takie chociażby +16) ze względu na sceny seksu i kilkakrotnie użyte wulgaryzmy.


James od wielu lat prowadzi dość toksyczny związek z Sylvią. W moim odczuciu po prostu wmawia sobie, że ją kocha, ponieważ się do niej przywiązał. Ich związek nie raz trwa krócej, niż jego rozpad. Robią takie błędne koło. Pomińmy już, że "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki". Dobra, dajmy im to łudzące "do trzech razy sztuka". Z naciskiem: do trzech, NIE do trzydziestu. 


Nie łudźcie się na pierwsze odczucia po przeczytaniu tytułu. Mimo, że miłości i zawirowań wokół niej będzie dużo. tak tańca i śpiewu (nie licząc pierwszych stron występów) dość mało. Jednak w niczym to nie przeszkadza. Historia krąży wokół tańca i muzyki, tyle, że nie są one na pierwszym planie. Dużą rolę w lekturze odegra Zafir i Kathy - przyjaciel Jamesa oraz przyjaciółka Liv. Między nimi również narodzi się gorące uczucie, ale czy wykiełkuje? Rozjazdy, podróże, częste występy w dwóch różnych krańcach świata. Czy to da radę? Musicie koniecznie się przekonać. 
Końcowe strony książki kompletnie mnie rozwaliły. Nie wiedziałam czy chcę zabić autorkę, czy zadzwonić do niej (ma ktoś numer?) i wypłakać się na odległość. Powiedziałabym, ze było to słodko-gorzkie zakończenie. Nie zabrakło odrobiny "lukru", ale był też strach, płacz i niedowierzanie. Autorka zostawiła nas w takim momencie, że każdy kto przeczytał ten tom, jak najprędzej sięgnie po następny (jak tylko będzie on wydany). Poszperałam trochę w internecie, na wattpadzie itd. i doczytałam, że jeśli wszystko pójdzie dobrze to w 2018 roku będziemy się mogli delektować kolejnymi DWOMA tomami serii. 

Wnioskuję, że autorka lubi, albo chociaż zna serię o Harrym Potterze:

"(..) - Co on, do jasnej cholery, wyrabia z tą szczotką?
Wskazałam dłonią na faceta, który biegał po salonie ze szczotką między nogami.
-Gryffindor! -  wrzeszczał jak opętany.
Usłyszał go Mark. Dorwał butelkę wina stojącą na stole i zaczął biegać za Levisem, wymachując nią niczym różdżką. W tamtej chwili naprawdę byłem zadowolony, że salon jest ogromny. Może nie pozabijają się nawzajem.
- Ja ci dam Gryffindor! Slytherin rządzi! Ślizgoni do boju! - wołał Mark. (...)
Po krótkiej chwili dołączył do nich Timothy. Zaczął wymachiwać szufelką, krzycząc coś o Śmierciożercach."

Dodatkowo nie jestem pewna czy po TAKICH drinkach byłabym w stanie wstać :

" Nick stał przy stole i pracowicie zabrał się za robienie kolejnych napojów. Wlewał do szklanek wódkę, brandy, whisky, a potem różne soki i wrzucał do nich owoce. Otworzyłam szerzej oczy, widząc, jak podał jeden taki drink Lenie, a ta zaczęła pić. Już wiedziałam dlaczego wszyscy tak szybko upili się drinkami Nicka." 

Szczególnie uśmiałam się również z tego fragmentu:

"-Myślę, że ma ochotę mnie zabić - dodał po chwili Alex i uśmiechnął się szelmowsko - Nie... Jednak już jestem pewny. Na pewno ma ochotę mnie zabić. Zaczął przekręcać w dłoni nóż."

Natomiast do serca trafił mi ten cytat. Przedstawia on czystą prawdę. Nie doceniamy czegoś, póki tego nie stracimy.

"Podobno doceniamy coś, dopiero jak to stracimy. Tak samo jest z ludźmi. Rozumiemy, jak bardzo są dla nas ważni, gdy musimy pozwolić im odejść."


Co do błędów. Jeden "zakolał" mnie w oczy. Jest to strona 165, od góry "linijka" 17 - dla ciekawskich ;) 

"On nie chce iść na emeryturę, w o to chodzi" 

Zdaje mi się, że albo nie powinno być literki "w", albo powinno być kompletnie zmienione na "(...), o to w tym chodzi". Mały, nie znaczący nic błąd. Da się przeżyć. Po prostu jakoś "zraził" mnie w oczy.


Co podobało mi się jeszcze w książce?

To, że autorka pozwalała czasami "dojść do głosu" James'owi i pisała rozdział z jego perspektywy. Uwielbiam w książkach, gdy mogę poznać emocję i odczucia obydwóch bohaterów. 


Szczerze, nigdy nie pomyślałabym, że to debiut autorki. W dodatku POLSKIEJ autorki. Książka jest naprawdę dobrze napisana. Nie znalazłam w niej jakichś większych błędów. Dodatkowo styl pisarki jest lekki i przyjemny. Szybko i miło się książkę czyta. Ja całość (521 stron) przeczytałam w niecałe 2,5 godziny. W tym znalazłam czas na wyłapywanie błędów i zaznaczanie cytatów.  

Pod względem graficznym.

Okładka całkiem niezła. Wykorzystane zdjęcie idealnie wpasowało się do tytułu. Dodatkowo dokładam wielki "+" za wypukłe litery (autor i tytuł) na przedniej stronie. Uwielbiam to.

Duży plus również za skład książki. Ogólnie rzecz biorąc zauważyłam, że książki od EDITIO (RED) są dość solidnie wykonane. Nie czytam ostrożnie - kładę książki gdzie popadnie i jak się da. Mimo wszystko brzeg jest w nienaruszonym stanie. Po stronach widać, że książka była czytana (taki specyficzny widok), jednak gdyby ktoś spojrzał na okładkę i brzeg to powiedziałby, że jest ona nowa. 

Czy polecam Wam książkę? Tak! Zdecydowanie. Pełna miłości, namiętności i gorzkich rozczarowań historia. Autorka nie zasypała nas lukrem, ale nie pozwoliła, żeby zabrakło szczypty słodyczy. James wkurzał mnie czasami do tego stopnia, że miałam ochotę uciąć mu co nie co i wysłać go w kosmos. Jednak obronił swój mały interes i zrehabilitował się w dalszej części. Jednak, czy tak jak tego oczekujemy? Dowiedzcie się sami! :)

Osoby, które lekturę mają za sobą zachęcam do dzielenia się opinią w komentarzu. Osoby, które jeszcze książki nie zamówiły zachęcam do zakupu. Można ją kupić między innymi :


... oraz w wielu innych ciekawych księgarniach :) Jeśli znajdziecie szczególnie korzystną ofertę, dajcie znać w komentarzu - dodam link do postu.


Za możliwość przeczytania książki dziękuje autorce oraz wydawnictwu - były to niezapomniane wrażenia i z niecierpliwością czekam na kolejny tom ;)

Z osób komentujących ten post już niedługo wybiorę jedną, która dostanie niespodziankę - zachęcam do obserwacji bloga :)

wtorek, 1 sierpnia 2017

#POST CZYTELNIKA "Klątwa przeznaczenie" - Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka


Jest to pierwszy post z cyklu #postczytelnika. Dzisiaj swoją recenzję oraz zdjęcie książki podesłała nam Klaudia Pałac. Poczytajcie co ma nam do powiedzenia o książce :) Będzie mi miło jeśli zostawicie kilka słów od siebie :) 




Fantastyka do niedawna była gatunkiem, po który nie sięgałam w ogóle - w sumie nie potrafię powiedzieć dlaczego, jednakże naprawiam już swój błąd i od niedawna nadrabiam zaległości i zakochuję się w niej coraz bardziej. 

O Klątwie przeznaczenia dowiedziałam się dzięki blogom książkowym i jestem bardzo zadowolona, że do tego doszło, ponieważ gdyby było więcej  takich polskich debiutów to może więcej osób sięgałoby po polskich autorów i przekonywaliby się, że w naszym kraju też mamy bardzo utalentowanych pisarzy. Klątwa od pierwszych stron przyciąga, i od początku zaskakuję wymieszaną narracja pierwszoosobową i trzecio-osobową, ale dodaje ona tylko atrakcyjności powieści i chylę czoła przed autorkami, że nie pogubiły się podczas jej pisania. Pisarki umiejętnie i z najdrobniejszymi szczegółami stworzyły całą koncepcję magicznego świata z podziałem na rody, akcja rozgrywa się w okresie średniowiecza, ale wzbogacona jest elementami magicznymi przez co nie tworzy się z niej nudna powieść historyczna.  

Mimo, że wydarzenia kręcą się wokół dwóch głównych postaci: Mistrza Walki Severo i Magiczki Arienne, to autorki po mistrzowsku wymyśliły i opisały także poboczne postacie. Każda z nich posiada swoje charakterystyczne cechy i mimo drugoplanowej roli wnoszą dużo do całej historii.  
W książce występuję różnorodność wątków, zawiera sceny brutalne podczas, których chciałam zamknąć książkę nie z powodu tego, że były źle napisane,  ale dlatego że wywoływały duże emocje. Na szczęście rekompensowały mi to też romantyczne sceny, momentami bardzo namiętne, czy takie, które pozwoliły bliżej poznać bohaterów, ich myśli, czy  motywy, które nimi kierowały. Także każdy odnajdzie coś dla siebie. Niektórych mogłaby przerazić ilość stron, jednak jest to duża zaleta ponieważ im głębiej zatracamy się w magicznym świecie tym więcej rozumiemy, poznajemy skrywane tajemnice i książka cały czas zachowuje tempo, nie ma nudnych czy też zapychających opisów, byle była jak największa ilość stron. 
Nie chcę zdradzać co się dzieje w fabule, uważam, że każdy powinien móc odkryć to w swoim własnym zakresie, nie chcę odbierać tych momentów zaskoczenia, bo gwarantuję że fabuły nie da się przewidzieć nawet w najmniejszym stopniu, a zakończenie wbija w fotel i zostaje po nim kac książkowy oraz pytanie co będzie dalej. Chociaż patrząc po tej części fantazja autorek jest nie do przewidzenia i to jest kolejny wielki plus.  Dużo kłębi mi się myśli oraz odczuć dotyczących tej lektury, ale przyznam, że ciężko mi ubrać to wszystko w słowa. Gwarantuje jednak, że podczas czytania można przeżyć naprawdę niesamowitą i zaskakującą przygodę oraz na te kilka godzin zatopić się w świecie Mistrzów i ich Milady przeżywając gamę różnych emocji, a także wynieść kilka cennych lekcji życiowych, żeby walczyć o to czego się pragnie nawet jeśli cały świat jest przeciwko, a także dowiadując się, że nie zawsze osoby są tymi za których ich uważamy. 

Najważniejszy chyba przykład, że nikt nie jest samotną wyspą i ukochana osoba może znacząco zmienić nasze życie na lepsze. Jako czytelniczkę najbardziej chwyciło mnie za serce to, że powieść jest bardzo dopracowana, przemyślana nawet w najdrobniejszych szczegółach i widać włożoną w nią ciężko pracę oraz wiele serca autorek. Dlatego mam nadzieję, że jak najwięcej osób sięgnie po tę historię, bo naprawdę warto, a umożliwi to autorkom spełnienie ich marzeń o wydaniu kontynuacji powieści.  








Mój komentarz : Szczerze Klątwę przeznaczenia mam w planach od dawna, a pozytywne recenzje na jej temat tylko mnie motywują do zdobycia egzemplarza :) A czy Wy czytaliście już tę książkę? Koniecznie podzielcie się opinią na jej temat :)